WYSTAWA "OFFLINE / ONLINE"

Ze snu wylogowała mnie jakaś wściekła melodia. WTF!? To moja komóra. Pewnie znowu dzieciaki zapdejtowały mi melodię w budziku, ściągnęły z netu jakiś harlem shake i ustawiły jako alarm. Ale to, że zapomniałem zrobić off na budzenie to już moja wina. Zgłoszenie urlopu puściłem w systemie późno, zmęczony, chciałem się zresetować jak najszybciej i nie wyłączyłem. Trudno.

Nie wstaję od razu, krótki check wiadomości na tablecie, prognoza pogody. Będzie ciepło i słonecznie. To dobrze, bo wziąłem ten dzień wolnego, żeby odetchnąć przez chwilę od ślęczenia przed komputerem w redakcji. Napuszczam pełną wannę wody, leżąc przeglądam blogi znajomych, bo byłem wczoraj offline i nie wiem, jakie wrzucali posty. Większość wrzuca jpegi dzieciaków i tego, co akurat jedzą, trochę to nużące, ale chyba też wrzucę jakieś aktualne foty na swojego bloga, bo staty mam coraz słabsze, a i komcie coraz rzadziej widuję. Lajkowanie jest szybkie, komentów nikomu się nie chce pisać. Odkładam tablet, bo ekran zaparował. Stary sprzęt, ma już ponad rok, ale szkoda, żeby wysiadł od wilgoci. Czytnik do ebooków tak już załatwiłem.

Schodzę do kuchni i wbijam do lodówki. Niedobrze – 404 – żarcie not found. Sprawdzam na skypie, czy żona jest zalogowana i chcę zapytać, co niby mam zjeść na śniadanie. Dobrze, że nie zacząłem się pieklić, bo w ostatniej chwili widzę, że przysłała maila, tylko trafił do spamu. W spiżarni jest sałatka z wczoraj. Jem sałatkę, włączam telewizję, oglądam wczorajszy mecz. Dobrze, że pamiętałem o włączeniu nagrywania. Dysk w dekoderze już się zapełnił, nie mogłem nagrać w HD, ale trudno, jakoś obejrzę. Szkoda, że już rano przejrzałem wyniki wczorajszych meczów, ciężko się emocjonować. Z nudów przeglądam staty spotkania w necie. Niby mecz na szczycie, a tylko 3.000 kibiców. ROTFL. Na forum ludzie piszą, że nic ciekawego, dobrze że nie poszli i obejrzeli w domu, większość zaoszczędziła, bo wymieniła się linkami do streamingu. Mod nawet nie banował. Ja tam wolę zapłacić tych kilka groszy i mieć full HD, dolby 5.1, oglądanie byle jak w streamie to nie kibicowanie. Przy okazji – muszę zrobić przelew za kolejny miesiąc.

Siadam do kompa, robię kilka przelewów. Loguję się na stronę szkoły , sprawdzam oceny dzieciaków. O tej godzinie chyba już są po lekcjach, po południu są umówione u kolegi na granie. Kupili na allegro jakieś nowe RPG i dziś będą testować do późna. Może to i lepiej, ostatnio siedzieli nad simsami, zakładali rodziny, umawiali się na randki i tak w kółko. I do tego czatowanie. Odetnę im dostęp, bo co chwilę skanuję system i mam nowe trojany. Muszę poszukać jakiegoś programu do namierzania telefonów, żeby nie szukać dzieciaków. Miałem zrobić dla nas rezerwację do kina, ale widzę, że film jest już do ściągnięcia przez torrenty. Może nie będzie 3D, ale stówka zostaje na koncie.

Jaro tweetuje, że kręci się po mieście i nie może znaleźć gabinetu onkologa. Nie wiem, kiedy robił update nawigacji, bo poprowadziła go na manowce. Sprawdzam nową siedzibę na google maps i puszczam mu link, żeby nie błądził pół dnia. Na szczęście mailował do gościa, że się spóźni, więc może przerejestrują go na później. W ogóle Jaro to pierdołowaty jest. Na facebooku wszyscy mieli z niego polewkę, jak kupił nowy aparat, matryca chyba ze 20 milionów i wbudowane wifi, żeby od razu wrzucać zdjęcia na fejsa. Pojechał do Egiptu i wrzucał te zdjęcia bez obróbki w photoshopie, biednie to wyglądało. Reszta ekipy przez miesiąc podciągała kolory, zanim zrobiła upload. Straszne oceny zebrał na portalu za swoje zdjęcia, pewnie będzie sprzedawał aparat zaraz. Jak wystawi bez minimalnej, to może podlicytuję.

Żona po robocie, przysłała MMS-a , siedzi na zdjęciu z Beatą. Nie wiem, po co jej ta znajomość . Jak zobaczyłem profil tej Beatki na naszej klasie, to ręce mi opadły. Chociaż ma takich znajomych dodanych, że może lepiej utrzymywać przyjazne stosunki, nigdy nie wiadomo.

Dzień zleciał nie wiadomo kiedy. Siadam jeszcze szybko do zakupów. Testowałem ostatnio fajny sklep internetowy ze spożywką – następnego dnia dowożą wszystko pod drzwi , naprawdę rewelacja, dałem im pozytywa od razu. Nie wiedziałem, że działają też u nas, ale zeskanowałem kiedyś kod QR w gazecie i wyszło z linku do kontaktu, że u nas też dowożą. Jak szybko złożę zamówienie, to jeszcze zdążę z kumplami z klanu pograć w jakąś sieciówkę. W sumie nie sprawdzałem, czy nowa grafa daje radę, czytałem tylko że spokojnie pociągnie wszystkie antyaliasingi, shadery. Efekt jak w realu. Chyba, że procek klęknie. W sumie RAMu też trzeba dodać.

Psiakrew! Nie pogram! Zapomniałem, że muszę oddać na jutro artykuł do korekty. Muszę napisać coś o wykluczeniu cyfrowym i o ludziach, którzy nie nadążają za rozwojem technologii, przez co coraz trudniej jest i odnaleźć się w świecie i ich kontakty z ludźmi są zaburzone. Siadam szukać w sieci materiałów, puszczę kilka maili, ctrl+C, ctrl+V i może się uwinę przed nocą. A miałem odpoczywać!

 


Tekst: Paweł Klimczak /Wawrzyniec Prusky/

 


Instruktaż dla gości wystawy i backstage fotosesji wykonanej na potrzeby rozkładówki katalogu wystawy fCzasowiczów - Gorzów 6 kwietnia 2013r. (autor: Jacek Wasilewski)

 

 

AUTORZY:

 


Agnieszka Doberschuetz

 

 

 


Aneta Długołęcka

 

 

 


Anna Malińska

 

 

 


Artur Suchocki

 

 

 

Elżbieta Pacuszka

 

 

 


Ewa Malendowska

 

 

 


Izabela Milczarek

 

 

 


Justyna Jurgiewicz

 

 

 

Katarzyna Matlęgiewicz

 

 

 

Krzysiek Maksym

 

 

 

Krzysztof Grygiel

 

 

 


Marta Wrzask

 

 

 

 

Michał Piaskowski

 

 

 

Paweł Klimczak /Wawrzyniec Prusky/

 

 

 


Sławomir Sajkowski

 

 

 


Sylwia Suchocka

 

 

 


Teresa Erdmann

Copyright © fCzasowicze 2013. All Rights Reserved.